Posts

Showing posts with the label wdowa

Spalona, czyli dlaczego to z Wami jest coś nie tak.

Image
Moda na bycie singlem trwa w najlepsze. Ale sama niebędąca w związku kobieta po 30 roku życia – czyli w moim wieku – jest traktowana podejrzliwie. Ba, coraz częściej podejrzliwie patrzy się na singielki dopiero dobiegające trzydziestki. Kocia mama – czy wiesz o niej wszystko?      Patrzą na nią w ten sposób nie tylko rodzina czy znajomi, ale też mężczyźni, czyli potencjalni partnerzy. Kiedy oznajmiam ludziom – nieważne jakiej płci – że jestem sama, większość z nich od razu WIE, że coś jest ze mną nie tak. Znacie to uczucie? „Stara panna z kotami”, „kocia mama”… Wielokrotnie zdarzało się, że osoby niewiedzące o mnie kompletnie NIC już na wstępie próbowały mnie w ten sposób zaszufladkować. I nieważne, że prawie całe swoje dorosłe życie spędziłam w związku, w którym panowały zgoda, szczęście, spokój i pełne porozumienie. W którym nie było kłótni, zazdrości ani zdrad, a seks był regularny i mówiąc zupełnie szczerze – po prostu fantastyczny. Gdyby nie był to związek, a...

Im więcej dajesz tym mniej dostajesz. Stara prawda, a ja dalej nie ogarniam.

Image
Od dawna nic nie rozumiem. Nie rozumiem rzeczywistości od 4 lat, tak mniej więcej. Zawsze wydawało mi się, że związki damko-męskie i relacje międzyludzkie są najprostszą rzeczą pod słońcem. Wydawało mi się także, że biologicznie i społecznie jesteśmy tak uwarunkowani, że wszystkim z grubsza zależy na tym samym: na szczęśliwym związku, rodzinie, serdecznych przyjaźniach, owocnej i spokojnej pracy. Żyłam sobie w bajce. I w szklanej bańce idealnego związku, krążąc wciąż na linii praca - dom, dom - praca, nie zauważając kompletnie reszty świata. Czasami jakieś nieliczne sygnały próbowały się przebić przez granice mojej świadomości, ale ignorowałam je, bo ich interpretowanie do niczego nie było mi potrzebne. I tak, trwając w sielance, zaliczyłam twarde lądowanie, w dodatku gołą dupą i na szkle.       Po pierwsze, znajomości, a nawet przyjaźnie w dzisiejszych czasach są na tyle płytkie, że rozpadają się z zupełnie błahych powodów. Jak Titanic o górę lodową. Kiedy zmarł męż...