Posts

Showing posts with the label załamanie nerwowe

Urodzinowe podsumowanie.

Z reguły pisze kiedy jestem na coś zła lub kiedy jest mi źle. Od jakichś dwóch tygodni jest mi znów źle bardziej, choć w zasadzie nie ma ku temu zbyt racjonalnej przyczyny. W zasadzie kiedy zastanawiam się nad tym , sama sobie próbuję uświadomić i wytlumaczyc, ze nie mam żadnych poważnych problemow ani stresów, ze jestem zdrowa i wszystko jest okey. Niestety rozum sobie, uczucia i wrażenia sobie. Było juz całkiem niezłe i znów dół, bez zadnej kompletnie zadnej przyczyny. Dół zracjonalizowany i oswojony, obliczony na przeczekanie ale jednak dół. Czyżby podświadome przejmowanie się kolejnymi urodzinami? Bo świadome to raczej nie. Trzydzieste były ostatnimi którymi się przejęłam. Zresztą czym miałabym się przejmować? Nigdy naprawdę nigdy nie wyglądałam lepiej. Zdrowsza tez chyba nigdy nie byłam. Treningi przynoszą efekty, dopieszczam swoje umiejętności, przez rok zbudowałam 8 kg nowych  mięśni. To co było dla mnie ciężkie , teraz jest lekkie jak piórko. Praca nad pewnością siebie ...

Im więcej dajesz tym mniej dostajesz. Stara prawda, a ja dalej nie ogarniam.

Image
Od dawna nic nie rozumiem. Nie rozumiem rzeczywistości od 4 lat, tak mniej więcej. Zawsze wydawało mi się, że związki damko-męskie i relacje międzyludzkie są najprostszą rzeczą pod słońcem. Wydawało mi się także, że biologicznie i społecznie jesteśmy tak uwarunkowani, że wszystkim z grubsza zależy na tym samym: na szczęśliwym związku, rodzinie, serdecznych przyjaźniach, owocnej i spokojnej pracy. Żyłam sobie w bajce. I w szklanej bańce idealnego związku, krążąc wciąż na linii praca - dom, dom - praca, nie zauważając kompletnie reszty świata. Czasami jakieś nieliczne sygnały próbowały się przebić przez granice mojej świadomości, ale ignorowałam je, bo ich interpretowanie do niczego nie było mi potrzebne. I tak, trwając w sielance, zaliczyłam twarde lądowanie, w dodatku gołą dupą i na szkle.       Po pierwsze, znajomości, a nawet przyjaźnie w dzisiejszych czasach są na tyle płytkie, że rozpadają się z zupełnie błahych powodów. Jak Titanic o górę lodową. Kiedy zmarł męż...