Posts

Showing posts with the label lęk przed miłością

Nowomowa w stosunkach męsko-damskich.

Image
FWB obnaża kobietę z godności Każdemu pokoleniu wydaje się, ze odkrywa Amerykę. A mnie wydaje się, że to wynik braku zainteresowania historią. Człowiek światły i oczytany zdaje sobie bowiem sprawę, że nie wynaleźliśmy ani seksu bez zobowiązań, ani homoseksualizmu, ani narkotyków, ani w najmniejszym stopniu tego, co przez moralizatorów nazywane jest upadkiem obyczajów. Wentyl bezpieczeństwa zawsze musiał w końcu wypuścić nadmiar pary. Widać to szczególnie po długim weekendzie majowym, który ja nazywam świętem debili, grilla i kaca. Ot takie współczesne bachanalia. FWB i FOMO   W dzisiejszych czasach uwielbiamy dorabiać bardzo rozbudowane słownictwo do zjawisk znanych od stuleci. Skupię się dzisiaj na zjawisku zwanym FWB i na innym nazywanym przez psychologów FOMO. Pierwsze nie jest niczym nowym, ale jego skala wynika bezpośrednio z drugiego, które powstaje  bezpośrednio z totalnego przebodźcowania współczesnego społeczeństwa i nieumiejętności obrony przed manipulacją...

Urodzinowe podsumowanie.

Z reguły pisze kiedy jestem na coś zła lub kiedy jest mi źle. Od jakichś dwóch tygodni jest mi znów źle bardziej, choć w zasadzie nie ma ku temu zbyt racjonalnej przyczyny. W zasadzie kiedy zastanawiam się nad tym , sama sobie próbuję uświadomić i wytlumaczyc, ze nie mam żadnych poważnych problemow ani stresów, ze jestem zdrowa i wszystko jest okey. Niestety rozum sobie, uczucia i wrażenia sobie. Było juz całkiem niezłe i znów dół, bez zadnej kompletnie zadnej przyczyny. Dół zracjonalizowany i oswojony, obliczony na przeczekanie ale jednak dół. Czyżby podświadome przejmowanie się kolejnymi urodzinami? Bo świadome to raczej nie. Trzydzieste były ostatnimi którymi się przejęłam. Zresztą czym miałabym się przejmować? Nigdy naprawdę nigdy nie wyglądałam lepiej. Zdrowsza tez chyba nigdy nie byłam. Treningi przynoszą efekty, dopieszczam swoje umiejętności, przez rok zbudowałam 8 kg nowych  mięśni. To co było dla mnie ciężkie , teraz jest lekkie jak piórko. Praca nad pewnością siebie ...

Kto nie ryzykuje, ten nie żyje.

Image
  Miałam małą przerwę w pisaniu, ponieważ – po pierwsze – lubię przez kilka dni poukładać sobie myśli, które zamierzam Wam przekazać. Uwielbiam ten czas, kiedy teksty dojrzewają we mnie. Kiedy obserwuję, badam, rozmawiam z ludźmi i ubieram myśli w słowa. Drugi powód jest bardziej prozaiczny: mam nieustający problem z moim psem. Niedowład tylnych kończyn, odleżyny, a teraz jeszcze ... rzadka kupa. Pies stara się nadrobić ubytek mięśni i chyba w związku z tym się przejadł. Jestem dobrą mamusią, więc nie oponowałam – a teraz moja egzystencja ogranicza się do zmywania kupy z podłogi, z psa i z siebie. Kilka razy dziennie. Tak więc sami rozumiecie. Swoja droga, nie wiedziałam , ze kupa aż  w takim stopniu  skłania  do filozoficznych przemyśleń .  Komfort zamiast ryzyka Moje wnioski z obserwacji bliższego i dalszego otoczenia są takie, że ludzie wokół to zwyczajni tchórze. Nie są zdolni – uwaga, teraz pojadę starym i powtarzanym do znudzenia tekstem...