Posts

Showing posts with the label milosc

Koronawirus, 5 G , maseczki, foliarze, politycy i totalne przemeblowanie życia. Część 1.

2020 - Miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle.         Przez ostatnie kilka miesięcy jesteśmy świadkiem wątłej, rachitycznej apokalipsy, która z jednej strony nie pozwala nam na normalne funkcjonowanie, z drugiej zaś nie pozwala być też pozbawionym hamulców drapieżnikiem. Co jest przykre, irytujące, przykre, irytujące i jeszcze raz - #irytujące.   Fakt 1: kiedy w styczniu chodziłam  w maseczce na ryjcu*, ponieważ miałam katar i nie chciałam pozarażać nim ludzi - Ci sami ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę. Fakt 2. W listopadzie 2019 doszłam do wniosku, że świat zszedł na psy i przydałby się wirus, który nieco docisnąłby ludzkość i uporządkował pewne sprawy ( do tego też wrócimy). Fakt 3. Od pierwszego wejrzenia nie spodobał mi się "mąż stanu"  Łukasz Szumowsky, który ministrem zdrowia już nie jest ale zmęczony i czerwony na obliczu jest nadal. Fakt 4.  Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że społeczeństwo składa się główn...

Nowomowa w stosunkach męsko-damskich.

Image
FWB obnaża kobietę z godności Każdemu pokoleniu wydaje się, ze odkrywa Amerykę. A mnie wydaje się, że to wynik braku zainteresowania historią. Człowiek światły i oczytany zdaje sobie bowiem sprawę, że nie wynaleźliśmy ani seksu bez zobowiązań, ani homoseksualizmu, ani narkotyków, ani w najmniejszym stopniu tego, co przez moralizatorów nazywane jest upadkiem obyczajów. Wentyl bezpieczeństwa zawsze musiał w końcu wypuścić nadmiar pary. Widać to szczególnie po długim weekendzie majowym, który ja nazywam świętem debili, grilla i kaca. Ot takie współczesne bachanalia. FWB i FOMO   W dzisiejszych czasach uwielbiamy dorabiać bardzo rozbudowane słownictwo do zjawisk znanych od stuleci. Skupię się dzisiaj na zjawisku zwanym FWB i na innym nazywanym przez psychologów FOMO. Pierwsze nie jest niczym nowym, ale jego skala wynika bezpośrednio z drugiego, które powstaje  bezpośrednio z totalnego przebodźcowania współczesnego społeczeństwa i nieumiejętności obrony przed manipulacją...

Randka? Dziękuję, postoję!

Image
obrazek  GiuliaSinope   Dlaczego nigdy w życiu nie pójdę na randkę? Bo się boję. Nie żebym o tym czasem nie myślała, nie żebym czasem nie chciała znów spróbować być z kimś szczęśliwa. Ale po prostu, tak zwyczajnie się boję. A do tego czuję wstręt — wstręt do kłamstwa. Kłamstwa w trosce i zainteresowaniu, kłamstwa w spojrzeniu, kłamstwa w dotyku, pocałunku i intymności. Wszystko, co powinno być szczere, stanowić wyjątkową mieszankę magii oraz chemii między dwojgiem ludźmi, jest zatrute kłamstwem. Nie jest pożądaniem, tylko szybkim zaspokojeniem apetytu. Nie jest szukaniem kogoś, z kim nam będzie dobrze, tylko szukaniem frajera, którego można zmanipulować i wykorzystać. Kogo można totalnie poranić swoim kłamstwem i iść dalej, jakby nic się nie stało. Panowie, po co Wam Tinder? Nie zamierzam być już nigdy zabawką w cudzych rękach. Zabawką ufną, z samymi dobrymi intencjami. Zabawką, którą się niszczy, a potem wyrzuca na śmietnik. Pomijam fakt dorobienia się kilku nie...

Im więcej dajesz tym mniej dostajesz. Stara prawda, a ja dalej nie ogarniam.

Image
Od dawna nic nie rozumiem. Nie rozumiem rzeczywistości od 4 lat, tak mniej więcej. Zawsze wydawało mi się, że związki damko-męskie i relacje międzyludzkie są najprostszą rzeczą pod słońcem. Wydawało mi się także, że biologicznie i społecznie jesteśmy tak uwarunkowani, że wszystkim z grubsza zależy na tym samym: na szczęśliwym związku, rodzinie, serdecznych przyjaźniach, owocnej i spokojnej pracy. Żyłam sobie w bajce. I w szklanej bańce idealnego związku, krążąc wciąż na linii praca - dom, dom - praca, nie zauważając kompletnie reszty świata. Czasami jakieś nieliczne sygnały próbowały się przebić przez granice mojej świadomości, ale ignorowałam je, bo ich interpretowanie do niczego nie było mi potrzebne. I tak, trwając w sielance, zaliczyłam twarde lądowanie, w dodatku gołą dupą i na szkle.       Po pierwsze, znajomości, a nawet przyjaźnie w dzisiejszych czasach są na tyle płytkie, że rozpadają się z zupełnie błahych powodów. Jak Titanic o górę lodową. Kiedy zmarł męż...