Posts

Showing posts with the label miłość

Nowomowa w stosunkach męsko-damskich.

Image
FWB obnaża kobietę z godności Każdemu pokoleniu wydaje się, ze odkrywa Amerykę. A mnie wydaje się, że to wynik braku zainteresowania historią. Człowiek światły i oczytany zdaje sobie bowiem sprawę, że nie wynaleźliśmy ani seksu bez zobowiązań, ani homoseksualizmu, ani narkotyków, ani w najmniejszym stopniu tego, co przez moralizatorów nazywane jest upadkiem obyczajów. Wentyl bezpieczeństwa zawsze musiał w końcu wypuścić nadmiar pary. Widać to szczególnie po długim weekendzie majowym, który ja nazywam świętem debili, grilla i kaca. Ot takie współczesne bachanalia. FWB i FOMO   W dzisiejszych czasach uwielbiamy dorabiać bardzo rozbudowane słownictwo do zjawisk znanych od stuleci. Skupię się dzisiaj na zjawisku zwanym FWB i na innym nazywanym przez psychologów FOMO. Pierwsze nie jest niczym nowym, ale jego skala wynika bezpośrednio z drugiego, które powstaje  bezpośrednio z totalnego przebodźcowania współczesnego społeczeństwa i nieumiejętności obrony przed manipulacją...

Bagaż.

Image
Była wciąż żywa Znacie takie dziwne uczucie, kiedy siedzicie sobie z kimś świeżo poznanym na randce i słyszycie wciąż teksty typu: "... moja eks to", "moja eks tamto". Albo gorzej. Siedzicie przy stoliku. Flirtujecie. Rozmawiacie przez dowolny komunikator. I nagle Ty mówisz/piszesz coś zgoła niewinnego. Na przykład, że lubisz miód. I nagle on patrzy na Ciebie z pod byka. Krzywi się. I informuje, że jego była lubiła miód. I już dopisuje Ci całą listę negatywnych, tudzież niepożądanych cech charakteru, które nie mają kompletnie nic wspólnego z Twoją osobą. Jego wyobraźnia pracuje na podwyższonych obrotach. Nie ma najmniejszego znaczenia, że oprócz upodobania do miodu nie masz z nią nic wspólnego. Co mnie obchodzi Twoja była... On już widzi w Tobie ją i cokolwiek nie zrobisz, wie lepiej. Jesteś prawie współwinna uczynionym mu krzywdom. Rządzi nim odruch bezwarunkowy. Posłuchaj mnie chłopcze. Pierdolę Twoją byłą. I to, że nie umiesz poradzić sobie ze swoim z...

Konsekwencje

Image
        Seksoholizm, zdrada, konsekwencje. Kaz i Isabel. Poseł Pięta i Izabela. Wodzianka i kwadratowy detektyw. Moja współlokatorka stewardessa i jej pilot, oraz ja i pewien osobnik p. s. Świniopas. Sytuacje, które przekraczają wszelka skalę żenady. Na początek dość śmiała teza, ale po dalszej lekturze każda zdrowo myśląca kobieta przyzna mi rację.Wieki mijają, technologia idzie na przód, cywilizacja podobno się rozwija, a głupi chuj zawsze będzie  głupim chujem.       Faceci pod odstrzałem nie bez przyczyny. Na moim blogu głównie wyżywam się na facetach i nie da się tego ukryć. Uważam, że nowy gatunek pseudo faceta po prostu na to zasługuje. Ale ktoś tych facetów wychował. Ktoś im przyzwala na takie,a nie inne zachowanie. I to nie tylko matki, które prosiły "nie kop pana, bo się spocisz". Bo jest na tym wiecie wiele kobiet, które chyba rodzą się z syndromem ofiary. Ofiara przełknie absolutnie wszystko, aby  tylko nie b...

Urodzinowe podsumowanie.

Z reguły pisze kiedy jestem na coś zła lub kiedy jest mi źle. Od jakichś dwóch tygodni jest mi znów źle bardziej, choć w zasadzie nie ma ku temu zbyt racjonalnej przyczyny. W zasadzie kiedy zastanawiam się nad tym , sama sobie próbuję uświadomić i wytlumaczyc, ze nie mam żadnych poważnych problemow ani stresów, ze jestem zdrowa i wszystko jest okey. Niestety rozum sobie, uczucia i wrażenia sobie. Było juz całkiem niezłe i znów dół, bez zadnej kompletnie zadnej przyczyny. Dół zracjonalizowany i oswojony, obliczony na przeczekanie ale jednak dół. Czyżby podświadome przejmowanie się kolejnymi urodzinami? Bo świadome to raczej nie. Trzydzieste były ostatnimi którymi się przejęłam. Zresztą czym miałabym się przejmować? Nigdy naprawdę nigdy nie wyglądałam lepiej. Zdrowsza tez chyba nigdy nie byłam. Treningi przynoszą efekty, dopieszczam swoje umiejętności, przez rok zbudowałam 8 kg nowych  mięśni. To co było dla mnie ciężkie , teraz jest lekkie jak piórko. Praca nad pewnością siebie ...

Randka? Dziękuję, postoję!

Image
obrazek  GiuliaSinope   Dlaczego nigdy w życiu nie pójdę na randkę? Bo się boję. Nie żebym o tym czasem nie myślała, nie żebym czasem nie chciała znów spróbować być z kimś szczęśliwa. Ale po prostu, tak zwyczajnie się boję. A do tego czuję wstręt — wstręt do kłamstwa. Kłamstwa w trosce i zainteresowaniu, kłamstwa w spojrzeniu, kłamstwa w dotyku, pocałunku i intymności. Wszystko, co powinno być szczere, stanowić wyjątkową mieszankę magii oraz chemii między dwojgiem ludźmi, jest zatrute kłamstwem. Nie jest pożądaniem, tylko szybkim zaspokojeniem apetytu. Nie jest szukaniem kogoś, z kim nam będzie dobrze, tylko szukaniem frajera, którego można zmanipulować i wykorzystać. Kogo można totalnie poranić swoim kłamstwem i iść dalej, jakby nic się nie stało. Panowie, po co Wam Tinder? Nie zamierzam być już nigdy zabawką w cudzych rękach. Zabawką ufną, z samymi dobrymi intencjami. Zabawką, którą się niszczy, a potem wyrzuca na śmietnik. Pomijam fakt dorobienia się kilku nie...

Moje 10 sposobów na chwytanie chwil — jak wcielam w życie zasadę „carpe diem".

Image
Umiejętność cieszenia się życiem i rozkoszowania chwilą to sztuka nieomal zapomniana. Ludzie, jeśli już psują siebie w jakikolwiek sposób, to zwykle wybierają po prostu kupowanie nowych i niepotrzebnych rzeczy. Osobiście nie cierpię nadmiaru przedmiotów w swoim otoczeniu i staram się systematycznie z nim walczyć, zatem psucie siebie wygląda w moim wykonaniu zupełnie inaczej. Ale wierzcie mi, doszłam w tym do prawdziwej perfekcji! Przez długi  czas mojego życia  miałam wyrzuty sumienia zajmując się sobą. Poza tym, zwyczajnie nie miałam na to czasu. Śmierć mojego mężczyzny uświadomiła mi, ze jest zupełnym bezsensem  poświęcanie większości   swojego czasu na prace, z której   owoców nie macie nawet czasu korzystać.   Później zaś  nie robiłam nic innego - kompulsywnie starałam się pocieszyć po wszystkich złych rzeczach które mnie w życiu spotkały i odreag...

Kto nie ryzykuje, ten nie żyje.

Image
  Miałam małą przerwę w pisaniu, ponieważ – po pierwsze – lubię przez kilka dni poukładać sobie myśli, które zamierzam Wam przekazać. Uwielbiam ten czas, kiedy teksty dojrzewają we mnie. Kiedy obserwuję, badam, rozmawiam z ludźmi i ubieram myśli w słowa. Drugi powód jest bardziej prozaiczny: mam nieustający problem z moim psem. Niedowład tylnych kończyn, odleżyny, a teraz jeszcze ... rzadka kupa. Pies stara się nadrobić ubytek mięśni i chyba w związku z tym się przejadł. Jestem dobrą mamusią, więc nie oponowałam – a teraz moja egzystencja ogranicza się do zmywania kupy z podłogi, z psa i z siebie. Kilka razy dziennie. Tak więc sami rozumiecie. Swoja droga, nie wiedziałam , ze kupa aż  w takim stopniu  skłania  do filozoficznych przemyśleń .  Komfort zamiast ryzyka Moje wnioski z obserwacji bliższego i dalszego otoczenia są takie, że ludzie wokół to zwyczajni tchórze. Nie są zdolni – uwaga, teraz pojadę starym i powtarzanym do znudzenia tekstem...

Najdroższy kredyt – Ty też go spłacasz.

Image
Całe moje otoczenie uważa mnie za wariatkę. Co więcej – ja sama też uważam siebie za szaloną. Myślę, że słusznie. Od dziecka mam całkowicie przesterowany system wartości. Na pewno przyczynił się do tego fakt, że byłam królikiem doświadczalnym dla moich rodziców, którzy do 12 roku życia zmienili mi szkołę 4 razy. Ale to naprawdę  jeszcze nic takiego. Śmierć jak cień To sprawiło jedynie, że błyskawicznie dostosowuję się do otaczających mnie warunków. Że nie przywiązuję się do miejsc ani do rzeczy – a do ludzi niezmiernie rzadko. Natomiast bunt mam po prostu we krwi. Już w podstawówce zaczęłam się malować, a w ruch poszła od razu ciemnofioletowa szminka. Pani od chemii zwróciła mi uwagę, że to chyba za wcześnie. Rezolutnie odparowałam, że u niej to chyba za późno, bo w jej wieku należałoby już raczej malować prostą kreskę na powiece. Jak widać na załączonym obrazku, zawsze miałam tez problem z uznawaniem autorytetów. No bo jak można szanować kogoś, kto jest ewidentnie głupszy...

Spalona, czyli dlaczego to z Wami jest coś nie tak.

Image
Moda na bycie singlem trwa w najlepsze. Ale sama niebędąca w związku kobieta po 30 roku życia – czyli w moim wieku – jest traktowana podejrzliwie. Ba, coraz częściej podejrzliwie patrzy się na singielki dopiero dobiegające trzydziestki. Kocia mama – czy wiesz o niej wszystko?      Patrzą na nią w ten sposób nie tylko rodzina czy znajomi, ale też mężczyźni, czyli potencjalni partnerzy. Kiedy oznajmiam ludziom – nieważne jakiej płci – że jestem sama, większość z nich od razu WIE, że coś jest ze mną nie tak. Znacie to uczucie? „Stara panna z kotami”, „kocia mama”… Wielokrotnie zdarzało się, że osoby niewiedzące o mnie kompletnie NIC już na wstępie próbowały mnie w ten sposób zaszufladkować. I nieważne, że prawie całe swoje dorosłe życie spędziłam w związku, w którym panowały zgoda, szczęście, spokój i pełne porozumienie. W którym nie było kłótni, zazdrości ani zdrad, a seks był regularny i mówiąc zupełnie szczerze – po prostu fantastyczny. Gdyby nie był to związek, a...

Największe oszustwo w dziejach cywilizacji.

Image
Zespół madonny i ladacznicy to zaburzenie seksualne, opisane przez psychoanalityka Renshava, polegające na ambiwalentnej postawie mężczyzny wobec natury kobiecej. W mentalności mężczyzny współistnieją dwa modele kobiety: madonna – porządna, cnotliwa, idealna żona i matka oraz ladacznica – zmysłowa, rozpustna, dostępna, zabawowo traktująca seks. Postawa ta, według Renshava, jest bardzo rozpowszechniona w kręgu kultury Zachodu i może być wynikiem wychowania, lęku kastracyjnego, nieufności wobec kobiet i podwójnej moralności. Odpowiednikiem tego zespołu u kobiet jest zespół rycerza i rozpustnika.              Powiem wam, drodzy Panowie, prawdę. My kobiety mamy dokładnie taki sam popęd seksualny. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że dużo wyższy. Nie musimy się bowiem przejmować tym, czy nam staje, czy staje nam wystarczająco mocno, czy możemy uprawiać seks wystarczająco długo i często. Ani też - kompleks nr 1 - tym, czy kutas jest wystarczająco duży. C...